Back to work… czyli wspomnienie urlopowego wypoczynku

Puk puk… jest tam kto? Wracam do Was po ponad dwutygodniowej przerwie, z porcją mam nadzieję ciekawych tematów. Na początek chciałem krótko podsumować swój urlop i w kilku słowach przedstawić zalety wakacji spędzonych nad naszym Bałtykiem 🙂

_DSC0048
fot. by P.L. Dziedziniec Gdańskiego Teatru Szekspirowskiego (07.2016)

Zacznijmy od pierwszego odwiedzonego przeze mnie miejsca jakim był Gdańsk. Obecnie podróż pociągiem z Wrocławia do Trójmiasta zajmuje niecałe 6h i jeżeli ktoś mi kiedyś powie, że Polacy przestali korzystać z podróży koleją to po prostu parsknę śmiechem. W okresie wakacyjnym nasze PKP jest na tyle oblegane, że na dzień przed podróżą praktycznie nie ma szans na zakup biletu z gwarancją miejsca siedzącego… wiem coś o Tym, przerabiałem to 😉 Gdańsk jak zawsze stanął na wysokości zadania. Piękne kamienice, wakacyjny klimat deptaku nad Motławą oraz szerokie piaszczyste plaże nie zawiodły moich oczekiwań. Fakt faktem był to okres zakwitu sinic w okolicach Trójmiasta, ale dwie plaże pozostały przez większość czasu nietknięte przez te stworzenia, a mianowicie Stogi i Wyspa Sobieszewska.

Sam Gdańsk podczas tych wakacyjnych dni tętnił życiem, poza całą rzeszą turystów, cały tydzień trwały przygotowania do Jarmarku Dominikańskiego. Do późnych godzin nocnych na ulicach starego miasta, bulwarze nad Motławą oraz w licznych pubach i restauracjach można spotkać wiele ciekawych osób i trafić na ciekawe wydarzenia.

Jeśli chodzi o bardzo klimatyczny PUB, mogę z czystym sumieniem polecić Mazel Tov na ulicy Ogarnej (równoległej do ul. Długiej). Zachęcam do śledzenia tego miejsca na Facebooku ponieważ często organizowane są tam występy na żywo, a w barze można spróbować wielu ciekawych nalewek, wśród których każdy wybierze coś dla siebie. Na miejscu skosztujecie m.in takich trunków jak nalewka ze śliwek, pędów sosny lub tajemniczo brzmiącej napletkówki 😉

Jeśli już mówimy o wakacyjnym urlopie to oczywiście nie mogę odmówić sobie opisania Trójmiejskich plaż. Jak wspomniałem już wcześniej, zakaz kąpieli nie dotarł do plaży na Wyspie Sobieszewskiej oraz do plaży Stogi.  Obie plaże są piaszczyste i naprawdę szerokie. Dla amatorów plażowania w stroju Adama i Ewy, polecam plażę Stogi, to właśnie tam od zejścia nr 23/24 zaczyna się plaża nudystów.

Teraz największe zaskoczenie mojego urlopu… Hel i plaża od strony otwartego morza… Po prostu się zakochałem!!! Piękna, szeroka plaża, czysta woda i rewelacyjny nadmorski klimat. W związku z tym, że już podczas pierwszych dni trochę się spiekłem, momentami konieczne było schowanie się pod ręcznikiem 😉

Podróż z Gdańska na Hel, pociągiem trwa około 2h… tutaj wielki ubaw sprawiła mi już sama nazwa pociągu zmierzającego na Hel… „Słoneczny Patrol”.  Na Hel można również dotrzeć promem, zarówno z Gdańska, z Gdyni jak i z Sopotu. Podsumowują, naprawdę polecam ten zakątek naszego Pomorza.

_DSC0167
fot. by P.L. Rejs promem AGAT relacji Hel – Gdynia

Ech i tak właśnie minęło 6 pierwszych dni mojego urlopu… słoneczne i tonące w słońcu Pomorze, aż żal było opuszczać.

Kolejne dni urlopu upłynęły pod znakiem odwiedzin znajomych w Warszawie i dłuuugiego spaceru wzdłuż Wisły, a także odwiedzin dawno nieodwiedzanych miejsc we Wrocławiu. Bulwary nad Odrą, Wrocławski Rynek, Wrocławskie Parki… ech fajnie jest się poczuć jak turysta we własnym mieście 🙂

Podczas właśnie tego urlopu udało mi się dokonać jednej bardzo ważnej rzeczy, jaką jest całkowicie odcięcie się od tematów służbowych. Tak, tak… wiem dla niektórych jest to normalne, jednak mi się to nigdy wcześniej, podczas urlopu nie udawało.

Wszystko co dobre, szybko się kończy, tak więc te 14 dni zleciały nie wiadomo kiedy. Jednak powrót do pracy wierzcie lub nie, wcale nie okazał się taki ciężki 😉 ale to już chyba zasługa współpracowników 🙂

Chyba czas już zacząć planować kolejne dni urlopowe, zarówno te pojedyncze jak również te przyszłoroczne. Jeśli nie macie pomysłu, polecam Wam rewelacyjny blog  Mateusza Birówki. Mateusz jest pilotem wycieczek, a jego teksty i piękne zdjęcia na blogu, z pewnością natchną kilka osób do odbycia niezapomnianych podróży 🙂

Tymczasem!

 

 

Holidays are coming… czyli długo wyczekiwany urlop

Już za parę dni… za dni parę… a konkretnie już jutro o godzinie 16:00 zaczynam urlop!!! Dzisiaj podzielę się z Wami trochę swoimi planami, bo troszkę zostały one zweryfikowane przez rzeczywistość, a ponadto opowiem Wam o ostatnim wypadzie nad kolorowe jeziorka.

_DSC9898a
fot. by P.L. Kolorowe jeziorka w Rudawach Janowickich (07.2016)

Zacznijmy może od minionego weekendu. Od dłuższego czasu chciałem odwiedzić Rudawy Janowickie, które słyną z kolorowych jeziorek. Continue reading „Holidays are coming… czyli długo wyczekiwany urlop”

Where to now… czyli czas zaplanować jakiś urlop

W dzisiejszym wpisie powieje już trochę wakacjami. Postanowiłem sobie, że w tym roku jak nigdy zaplanuję jakiś wyjazd, tak więc trzymajcie kciuki co by się udało.

_DSC9129
fot. by P.L. Wrocław – Rynek (15.05.2016r.)

To zdjęcie przypomina mi że czas już udać się do fryzjera… ale nie o tym miał być ten post. Continue reading „Where to now… czyli czas zaplanować jakiś urlop”

Goodbye Miss Winter… czyli ostatnie podrygi Zimy

No i powróciłem z trzy dniowego urlopu w górach. Było po prostu rewelacyjnie! Nie przypuszczałem, że będzie tak bajkowo…. była to oczywiście zasługa towarzystwa, ale i aura zrobiła swoje.

_DSC8847
fot. by P.L. „W drodze do wodospadu Szklarki” (25.04.2016)

Przyznam szczerze, że taki wypad do Szklarskiej Poręby był mi naprawdę potrzebny.
Continue reading „Goodbye Miss Winter… czyli ostatnie podrygi Zimy”

I need a rest…czyli czas na chwilę relaksu

Dzisiaj będzie trochę inaczej. Co znaczy inaczej? Po prostu będzie krócej. Jest godzina 1:49…czyli prawie środek nocy, a ja właśnie skończyłem pisać pracę magisterską. Pewnie będzie w niej jeszcze coś do poprawny, ale póki co fajrant!

_DSC5489 (1)
fot. by P.L Bulwary nadwiślańskie (2015)

To był bardzo ciężki tydzień… działo się w pracy, działo się w szkole i w sumie nie było czasu praktycznie na nic. Chociaż?! hmmm znalazł się czas na treningi, bo przecież regularność w tym temacie to podstawa. Swoją drogą od ostatniego miesiąca nastąpił spadek ilości tkanki tłuszczowej o 0,5 kg, a tym samym przybyło 0,5 kg masy mięśniowej. A to wszystko przy zachowaniu wagi na poziomie 72,4 kg. I żeby nie było, nie zamierzam na tym poprzestawać… na zdjęciu poniżej „new gymnastic skill” 🙂

received_10209430750749410
fot. by Artur Aleksiewicz w Pro Trening Artur Aleksiewicz

No więc tak podsumowując 🙂 W związku z tym wszystkim co się działo w ostatnim czasie, postanowiłem wybrać się na krótki wypoczynek. Mam nadzieję, że wrócę do Was z nowymi pomysłami i kolejną porcją zdjęć. Zdjęć z pięknych i malowniczych polskich gór. Wracam do Was w środę tak więc bądźcie grzeczni!

Tymczasem!