Self-discipline… czyli kolejne treningi i przepyszna wołowina

Dzisiaj, na podsumowanie weekendu krótki update w kontekście treningów oraz diety. Jak już pisałem w poprzednich postach, od jakiegoś czasu postanowiłem jadać przynajmniej raz w tygodniu wołowinę. Ponieważ pierwsza po 1,5 roku przygoda z wołowiną w postaci antrykotu była taka sobie… w sensie, wołowina nie zrobiła na mnie zbyt pozytywnego wrażenie. Tym razem postanowiłem zjeść z jednej strony w innym miejscu, a z drugiej strony spróbować też polędwicy wołowej. Tak też trafiłem do restauracji Alyki, znajdującej się we wrocławskim Sky Tower.

Średnio wysmażona polędwica była po prostu obłędna!!! do tego pyszne grillowane warzywa i pieczone ziemniaczki z ziołami. No i to masełko… ech. Będąc w Alyki nie mogłem odmówić sobie również ichniejszej lemoniady. Tym razem padło na rabarbarową, która dorównała smakiem limonkowo-bazyliowej. Dodajmy do tego wszystkiego bardzo miłą obsługę i mogę Wam to miejsce z ręką na sercu polecić 🙂 Continue reading „Self-discipline… czyli kolejne treningi i przepyszna wołowina”

Reklamy

Visual effect… czyli pierwsze wizualne efekty treningów

Wracam do blogowania po praktycznie dwóch dniach nieobecności. W tak zwanym „międzyczasie” zdążyłem się m.in. przeziębić… a do tego mój tato napędził mi niezłego stracha… ale o tym, może kolejny wpis…

Muszę przyznać, że pisząc dzisiaj tego posta mam mega tremę… bo tak jak obiecałem jakiś czas temu, postanowiłem zrobić pierwszy w życiu kolaż zdjęć… przed i po… Mam tu na myśli oczywiście zdjęcie sprzed rozpoczęcia treningów, oraz zdjęcie po czterech miesiącach od ich rozpoczęcia.

2016-04-03 10.39.24
fot. by P.L. „Przed i po…a raczej w trakcie serii treningów z Pro-Trening.pl Artur Aleksiewicz

Oczywiście zdjęcia nie są jeden do jednego… zdjęcie po lewej stronie zostało wykonane na przełomie sierpnia i września 2015 roku, natomiast zdjęcie po prawej zostało wykonane dzisiaj, tj. 03.04.2016r. Dodam, że treningi z Arturem w Pro-Trening.pl Artur Aleksiewicz rozpocząłem w grudniu 2015r. Następne porównanie będzie przed wakacjami 😉

Nie wszystko jest widoczne na zdjęciu, dlatego pozwolę sobie krótko wymienić rezultaty treningu:

  • zdecydowanie lepsze samopoczucie
  • zwiększony obwód w klatce piersiowej (najbardziej widać to po koszulach)
  • widoczny zarys mięśni brzucha
  • wyraźnie wzmocnione mięśnie dolnej części pleców
  • w końcu wiem że mam triceps 🙂
  • wyraźnie wzmocnione nogi (nie sugerujcie się proszę lewą nogą na zdjęciu bo wyszła jakaś taka gigantyczna)

Oczywiście, jeszcze długa droga przede mną i już stawiam sobie kolejne cele. Jak zawsze, każde postanowienie wiąże się z pewnymi wyrzeczeniami, ale jak zobaczy się pierwsze efekty, to jakoś skala wyrzeczeń staje się minimalna.

No dobrze, to na dzisiaj może tyle. A i obiecuję następnym razem załączyć zdjęcia trochę lepszej jakości… coś światło było słabe tym razem.

Tymczasem!

100 burpees…czyli najlepszy lek na koniec ciężkiego dnia

Każdy z nas może mieć ciężki dzień…albo nawet dwa ciężkie dni z rzędu… Ale czy powinno się wtedy chować przed Światem? Oczywiście, że NIE!!!

Dzisiaj pozwolę sobie opisać swoje dwa ciężkie dni… zacznijmy od tego, że człowiek myślał… tak, tak nie bójmy się tego stwierdzenia… myślał, że po Świętach wróci pełni sił do codziennych obowiązków. Jakimś jednak dziwnym trafem stało się inaczej. Może to przez pogodę, może przez nawał i tempo pracy, a może po prostu przez męczące, wredne zapalenie spojówek… choć w moim przypadku bardziej „spojówki”. Prawdopodobnie wszystkie te czynniki sprawiły, że wczorajszy dzień był po prostu ciężki… napięta atmosfera w pracy, ogólne zniechęcenie i kiepskie samopoczucie. Dzisiaj oczywiście było już lepiej. Bo i krople pomogły zniwelować dyskomfort spowodowany zapaleniem, a w pracy wspólne żarty po prostu oczyściły atmosferę. Tak to jest jak się pracuje z rewelacyjnymi ludźmi. Hmmm o pracy będzie może kolejny wpis…

Ale wracając do tytułu dzisiejszego posta… Dzisiaj, jak co środę udałem się na trening i po spokojnej rozgrzewce, Artur (trener) stwierdził, że jestem gotowy na mały „challenge” jakim jest wykonanie 100 burpees na czas… Moja pierwsza myśl? NIGDY W ŻYCIU!! No, ale już przyzwyczaiłem się do nieugiętości Artura, więc klamka zapadła. Czym jest burpees? Jest to ćwiczenie, które łączy w sobie zalety treningu siłowego oraz aerobowego. Na jedną sekwencję burpee składają się cztery ćwiczenia wykonywane bez przerwy, jedno po drugim i są to: przysiad, deska, pompka i wyskok. Dodam, że burpees są elementem testów wydajnościowych w armii USA 🙂 … Tak więc wyzwanie podjąłem i przyznam że przy 50 – 60 już miałem dość i nie pamiętałem jak się nazywam… ale dzięki motywacji trenera udało się wykonać 100 burpees w czasie 9 min i 17 sekund…

12935346_10209246112213562_981681357_n
fot.by Artur Aleksiewicz w Pro-Trening Artur Aleksiewicz

Finalnie, mogę stwierdzić, że wysiłek fizyczny jest najlepszy na odreagowanie… praktycznie wszystkiego. Nie ma co się zamykać w czterech ścianach i użalać się nad sobą. Trzeba coś ze sobą zrobić. Wyjść na basen, na siłownie, do parku pobiegać, na spacer… oczyścić myśli lub po prostu  zrobić coś co pozwoli nam się oderwać od codziennych problemów.

Następny wpis obiecuje nie będzie o treningu 😉

Tymczasem!

Be FIT…czyli powrót do formy po Świętach

Święta, Święta i po Świętach… wszyscy zapewne napchani pod korek świątecznymi przysmakami… ale sami przyznacie, że czas powoli wrócić do normalnego trybu funkcjonowania.

10983238_1008955919172967_7975138079029938032_n
fot. by Artur Aleksiewicz w Pro Trening Artur Aleksiewicz

Nie wiem jak Wy, ale mi już brakuje regularnych ćwiczeń. Jakby nie patrzeć, ale dwa treningi musiały zostać przesunięte… Jednak nie ma tego złego… na szczęście w rodzinnym domu jest zamontowany drążek, a rodzice posiadają piłkę gimnastyczną. Tak więc w pierwszy dzień świąt były 3 serie po 10 podciągnięć podchwytem, 3 serie pompek i 50 sztuk brzuszków na piłce… No ale oczywiście przed tym wszystkim była góra jedzenia… i tutaj jestem z siebie mega dumny, bo jadłem całą masę jajek i ani razu nie dodałem do nich majonezu… w ogóle odkąd zacząłem treningi, majonez przestał gościć w mojej lodówce. Polecam za to jajka ze standardowym chrzanem, ale zwróćcie uwagę, żeby było w produkcie, który kupujecie w sklepach było więcej chrzanu niż innych sztucznych substancji. Eksperci twierdzą, że można zjeść tyle jajek na ile pozwoli nam organizm, bo jak się okazuje teorie o wzroście cholesterolu poprzez jedzenie jajek, można włożyć między bajki. No ale jak wiemy jajka na świątecznym stole to nie wszystko… są jeszcze śledzie – mogę zjeść ich tonę…. no i rzecz jasna babki, serniki i innej maści ciacha. Celowo pominąłem swojskiej roboty szynki, schaby i tym podobne tematy bo przecież ja ich nie jem 😉

Continue reading „Be FIT…czyli powrót do formy po Świętach”

Martwy ciąg, wykroki… czyli moja przygoda z siłownią

W dzisiejszym świecie wszyscy chcą być FIT i wszyscy chcą trenować. Tym samym siłownie w całym mieście pękają w szwach. Skąd to wiem, bo sam z nich czasami korzystam. Ale zacznijmy od początku.

Jako dzieciak, głównie przez jaskrę i całą akcje z okiem, którą kiedyś tu może opiszę, zawsze unikałem mega wysiłku czy to na zajęciach w-f czy w ogóle  w życiu codziennym. I tak do 21 roku życia, gdzieś siedziało mi w głowie to, że przecież nie powinienem dźwigać ciężarów. Przyszło co do czego i jednak uznałem, że zasięgnę opinii, bo przecież wcześniej nawet o tym nie pomyślałem. Okazało się, że po 10 latach od operacji, mogę wszystko… znaczy się podnosić ciężary itp. I tak to się zaczęło… zacząłem chodzić na siłownie. I tutaj może kogoś zaskoczę, ale samo chodzenie na siłownie nic nie daje. Zwłaszcza jak niekoniecznie wiadomo jak prawidłowo wykonywać ćwiczenia. Dlatego też, dokładnie 4 miesiące temu postanowiłem zainwestować w siebie i skorzystałem z usług trenera personalnego. Muszę przyznać, że  byłem pod dużym wrażeniem. Pierwsza rozmowa z trenerem nie dotyczyła wcale ćwiczeń czy sprawności fizycznej, ale diety. Tak, to właśnie odpowiednia dieta i trening sprawiają że wszystko to co robimy na siłowni ma sens. I nie mam tu na myśli głodówki czy coś takiego. Najważniejsze to jeść odpowiednie rzeczy.

Ostatnie cztery miesiące okazały się być mega ciekawe, bo nie tylko poprawiłem swoją sprawność i wygląd fizyczny, ale co najważniejsze zdecydowanie poprawiło się moje samopoczucie. I kto by pomyślał, że wystarczy odbyć trening trzy razy w tygodniu i jeśli, uwaga, 5 posiłków dziennie. Oczywiście są dni w których po prostu nie chce się ćwiczyć, bo człowiek jest zmęczony, bo dużo pracy i tym podobne wymówki, ale całe zmęczenie znika, jeśli tylko pomyśli się o treningu jako robieniu czegoś dla siebie, a nie obowiązku. I nie będę ściemniał… czasami mam dość Artura, bo tak ma na imię mój trener. W sumie mam go dość za każdym razem jak daje mi mega wycisk… czyli dosłownie za każdym razem, ale pamiętajcie!!! to wszystko mija w momencie w którym widzisz pierwsze efekty tej ciężkiej pracy.

Założę się, że niedługo pokuszę się o pokazanie zdjęcie przed i po, ale na to chyba jeszcze sam nie jestem gotowy… taki już wstydliwy gościu jestem.

Podsumowując pierwszy wpis w temacie treningów chciałem polecić wszystkim pokuszenie się o zasięgnięcie porady specjalisty w kontekście ćwiczeń na siłowni. Nie musi być to od razu trener personalny, może być to po prostu trener którego widujecie na swojej siłowni.

Zakładając wczoraj bloga założyłem, że nie będę tutaj umieszczał żadnych reklam, ale w sumie w tym jednym przypadku zrobię wyjątek. Jeżeli przypadkiem jesteście z Wrocławia i macie ochotę zasięgnąć porady specjalisty to polecam Wam Artura i jego pro-trening.pl

Na dzisiaj to tyle, ale bądźcie czujni… następny post może pojawić się w każdej chwili.

12507597_969914193077140_6373467522980798091_n

fot. by Artur Aleksiewicz

#wrocław #trening #fit