Digital banking… czyli dzisiejszy świat bankowości elektronicznej

Dzisiejszy wpis poświęcony będziemy tematowi, który towarzyszy mi praktycznie od początku mojej kariery zawodowej, a mianowicie finansom i bankowości elektronicznej.

_DSC9295b
fot. by P.L. Wrocławski Rynek (05.2016)

Zastanawialiście się kiedyś jak na przestrzeni ostatnich lat zmieniał się Wasz sposób korzystania z usług finansowych? Continue reading „Digital banking… czyli dzisiejszy świat bankowości elektronicznej”

Reklamy

Fintech Bridge 2016… czyli jak startup spotkał się z bankiem

Poniższy post powstawał w pociągu EIC „Fredro” relacji Warszawa  – Wrocław, tak więc jakby pojawiły się jakieś literówki to wybaczcie, ale trochę rzuca.

2016-04-11-22.19.32.jpg.jpg
fot. by me… Dzięki uprzejmości organizatorów FinTech Bridge 2016

W dniu dzisiejszym, dzięki uprzejmości Bernarda, miałem okazję uczestniczyć w naprawdę ciekawej konferencji Fintech Bridge 2016. Kim jest Bernard? Otóż, jest to jeden z najbardziej mi znanych ekspertów w temacie szeroko rozumianej branży Fintech, a jednocześnie jeden z najlepszych managerów z jakim miałem okazję do tej pory pracować. To właśnie m.in. On, zorganizował pierwszą w Polsce konferencję, na której instytucje finansowe takie jak np. banki miały okazję bezpośrednio poznać startupy, które dzięki nowym technologiom i kapitałowi wdzierają się m.in. na rynki usług finansowych na całym świecie. Ideą konferencji było wzajemne poznanie się, jak również wskazanie potencjalnych obszarów współpracy. Należy tutaj zwrócić uwagę na fakt, że to nie konkurencja, ale właśnie kooperacja tych dwóch kategorii podmiotów jest w stanie przynieść ogromne korzyści zarówno im, jak i ich Klientom. Na konferencji pojawili się przedstawiciele rozmaitych firm, przedstawiając szereg ciekawych rozwiązań/produktów, które w idealny sposób wpasowują się dynamicznie zmieniające się warunki. Podam tylko kilka przykładów, które najbardziej przyciągnęły moją uwagę…

Continue reading „Fintech Bridge 2016… czyli jak startup spotkał się z bankiem”

Na początku był hamburger… czyli bez pracy nie ma kołaczy

Dzisiaj podejmę się tematu pracy zawodowej. Skąd taki pomysł? hmmm uznałem, że na tekst o kocie imieniem Kot jeszcze przyjdzie czas.

Każdy z nas musiał w którymś momencie swojego życia, podjąć decyzję w kontekście pójścia do pierwszej pracy. U niektórych był to świadomy wybór, innych zapewne zmusiła do tego sytuacja życiowa. W moim przypadku była to raczej świadoma decyzja, którą podjąłem na 3 roku studiów. Klamka zapadła i trzeba było coś znaleźć… raczej nie liczyłem że znajdę coś co pasowało będzie do studiów. A właśnie studia, wtedy była to Ochrona Środowiska. Ale wracając do tematu… Zacząłem szukać pracy, ale najgorsze było to co ja w ogóle mógłbym robić. I tak padło na gastronomię i jeden z najbardziej popularnych fast foodów na świecie… Tak, tak „a może frytki do tego?” czyli McDonald’s. Jest wiele różnych opinii zarówno o samej sieci, jak i o firmie McDonald’s jako pracodawcy. Od siebie mogę dodać w sumie tylko jedno…jeżeli miałbym jeszcze raz zaczynać pracę po raz pierwszy, znowu wybrałbym tą drogę. Prawdziwa szkoła życia, źródło do dzisiaj podtrzymanych znajomości, rewelacyjni ludzie. Nie ma co się oszukiwać praca w McD to ciężka praca, ale uczy pokory i docelowo daje satysfakcję. Miałem okazję przejść ścieżkę od pracownika sali, kuchni, na kasie, poprzez stanowisko instruktora, kończąc na stanowisku menadżerskim. Do dzisiaj głowa jest pełna wspomnień śmiesznych sytuacji takich jak zabawne zachowania Klientów, przerwy spędzone na wiacie, czy nocki  na których restauracja wcale nie zwalniała. Po „Macu” przyszedł czas na pierwszą instytucję finansową. Los chciał, że trafiło na Contact Center Credit Agricole. Kolejny pracodawca, kolejna szkoła życia… uwierzcie lub nie, ale liczba odebranych telefonów była czasami naprawdę imponująca… znowu niezapomniani ludzie i niezapomniane zmiany, w tym również nocki – kiedyś może Wam opowiem co tam się wyprawiało.

10391661_102835283074997_6856848_n

fot.by Agnieszka Łacina (dawno dawno temu)

CA nauczyło mnie wszystkiego co wiem o obsłudze Klienta i produktach finansowych. Co więcej do dzisiaj uważam że ludzie pracujący w tym konkretnym CC są jednym z najlepszych team-ów CC w tym kraju. Do dziś nie mogę pojąć jakim cudem osoby dzwoniące myślały że rozmawiają z kobietą, co często skutkowało tekstami… „kochaniutka zrobimy przelew” albo „powiedz mi jeszcze córuniu…” dacie wiarę…? Nie wspominając już o sztandarowym „Proszę podać PESEL…” na co Klient „Mój?” ech.

Po Contact Center, była bankowość elektroniczna i zarządzanie produktem… Kolejny fantastyczni ludzie. Każda jednak przygoda kiedyś się kończy… co jest tego powodem hmmm może po prostu chęć zmiany, może potrzeba kolejnych wyzwań… tak chyba najbardziej to drugie. Tym sposobem znalazłem się w jednej z największych wrocławskich firm jaką jest KRD jako Menedżer Inicjatyw Biznesowych. Nowe wyzwania, nowe technologie i nowe możliwości 🙂 zobaczymy jak to się wszystko ułoży…

Opisując to wszystko chciałem tylko pokazać, że nigdy nie wiemy gdzie nas poniosą finalnie nasze wybory. Często uznajemy że nie pójdziemy do jakiejś pracy bo np. mało zarobimy, albo wychodzimy z założenia, że to obciach pracować w jakimś miejscu. Tak naprawdę każde miejsce, każda praca czegoś nas uczy i jak już wspomniałem wyżej… nie zamieniłbym tej ścieżki na żadną inną.

Strasznie moralizatorsko chyba wyszło, no ale cóż… dopiero uczę się blogować, tak więc jeśli uważacie że tekst jest zbyt… zbyt… po prostu do bani to dajcie proszę znać.

Tymczasem…