Self-discipline… czyli kolejne treningi i przepyszna wołowina

Dzisiaj, na podsumowanie weekendu krótki update w kontekście treningów oraz diety. Jak już pisałem w poprzednich postach, od jakiegoś czasu postanowiłem jadać przynajmniej raz w tygodniu wołowinę. Ponieważ pierwsza po 1,5 roku przygoda z wołowiną w postaci antrykotu była taka sobie… w sensie, wołowina nie zrobiła na mnie zbyt pozytywnego wrażenie. Tym razem postanowiłem zjeść z jednej strony w innym miejscu, a z drugiej strony spróbować też polędwicy wołowej. Tak też trafiłem do restauracji Alyki, znajdującej się we wrocławskim Sky Tower.

Średnio wysmażona polędwica była po prostu obłędna!!! do tego pyszne grillowane warzywa i pieczone ziemniaczki z ziołami. No i to masełko… ech. Będąc w Alyki nie mogłem odmówić sobie również ichniejszej lemoniady. Tym razem padło na rabarbarową, która dorównała smakiem limonkowo-bazyliowej. Dodajmy do tego wszystkiego bardzo miłą obsługę i mogę Wam to miejsce z ręką na sercu polecić 🙂 Continue reading „Self-discipline… czyli kolejne treningi i przepyszna wołowina”

Reklamy

Let’s meet the meat… czyli mój powrót do mięsa

Dzisiejszy post będzie krótkim podsumowaniem minionego weekendu i choć w sumie nie wiele się działo, to jednak miało miejsce dość znaczące zdarzenie…

wp-1466449095191.jpg
Road American Restaurant Sky Tower – Stek z rumsztyku (18.06.2016)

Jak pewnie zdążyliście przeczytać we wcześniejszych postach, już od ponad 1,5 roku nie jadłem mięsa. Ograniczałem się do spożywania oczywiście ryb w różnej postaci. Continue reading „Let’s meet the meat… czyli mój powrót do mięsa”

Summer is coming… czyli Wrocław i lody na każdym rogu

Dzisiejszy post powstał pod wpływem wydarzeń minionego weekendu.Trochę się działo, tak więc nie przeciągając już dłużej… zaczynamy!! A i uprzedzę zgodność tytułu posta z treścią. W drugiej części będzie o lodach 😉

_DSC9290a
fot. by P.L. Wrocławski Rynek (21.05.2016)

Continue reading „Summer is coming… czyli Wrocław i lody na każdym rogu”

Vege Wrocław… czyli gdzie dobrze zjeść nad Odrą

Dzisiaj, dla odmiany, trochę na temat jedzenia. Jak już wiecie z poprzednich wpisów jestem Ichtiwegetarianinem. Tym samym dzisiaj postanowiłem opowiedzieć Wam, gdzie można zjeść najlepsze bezmięsne dania we Wrocławiu, a co więcej, udowodnię Wam, że wcale nie jest tych miejsc tak mało jakby się mogło wydawać.

_DSC5616
fot. by P.L. Wspomnieniowo – 2015

Zacznijmy może od tego, że jednym z głównych problemów jakie napotykamy pojawiając się chyba w każdym mieście jest to, że nie wiemy gdzie znajdziemy miejsce w którym można zjeść dania wegańskie, czy wegetariańskie. Chcąc ułatwić Wam trochę sprawę, przedstawię kilka ciekawych miejsc, które z czystym sumieniem mogę polecić we Wrocławiu. Continue reading „Vege Wrocław… czyli gdzie dobrze zjeść nad Odrą”

Ichtiwegetarianizm… czyli bezmięsne Święta

Jak widać na załączonym obrazku, wiosna zawitała na dobre. Ale w sumie nie o tym miał być ten post. Dzisiaj opowiem Wam krótko o Świętach osoby, która nie je mięsa.

image

Zacznijmy od początku. Każde Święta, również te wielkanocne spędzam w rodzinnym mieście, Głogowie, oddalonym od Wrocławia około 100 km. Zawsze futrowałem tony jedzenia, od białej kiełbasy, przez karkówkę, po wędzone szynki przygotowane przez mojego tatę. Tak się stało, że ponad 1,5 roku temu postanowiłem przestać jeść mięso… zapytacie pewnie dlaczego… czy coś się stało, czy to jakieś kwestie ideologiczne?? W sumie nic się nie wydarzyło, w pewnym momencie po prostu postanowiłem nie jeść mięsa. Tak dla jasności, nie jestem wegetarianinem… jestem ichtiwegetarianinem, czyli może i nie jem mięsa takiego jak wieprzowina, wołowina czy drób, ale jem ryby. Początkowy plan była taki, aby całkowicie pozbyć się z diety mięsa, jednak chcąc zapewnić sobie jakieś efekty chociażby treningu siłowego postanowiłem pozostać przy rybach. Podejrzewam, że gdyby nie to musiałbym szukać jakiejś suplementacji.

Continue reading „Ichtiwegetarianizm… czyli bezmięsne Święta”