Let’s meet the meat… czyli mój powrót do mięsa

Dzisiejszy post będzie krótkim podsumowaniem minionego weekendu i choć w sumie nie wiele się działo, to jednak miało miejsce dość znaczące zdarzenie…

wp-1466449095191.jpg
Road American Restaurant Sky Tower – Stek z rumsztyku (18.06.2016)

Jak pewnie zdążyliście przeczytać we wcześniejszych postach, już od ponad 1,5 roku nie jadłem mięsa. Ograniczałem się do spożywania oczywiście ryb w różnej postaci. Ostatnimi jednak czasy coraz częściej zdarzało się, że miałem ogromną ochotę na mięso. Dodatkowo, również mój trener polecał mi przynajmniej raz w tygodniu zjeść porcję dobrego mięska. Zwłaszcza, że białko zwierzęce zdecydowanie korzystniej wpływa na aktywność fizyczną i budowanie sylwetki. Zważywszy na fakt, że mój ichtiwegetarianizm nie był podyktowany żadnymi pobudkami ideologicznymi, postanowiłem po kilku tygodniach walki z samym sobą, wprowadzić małe, mięsne urozmaicenie do mojej diety. Tym o to sposobem wybrałem się do jednej z wrocławskich restauracji, a mianowicie Road American Restaurant, która specjalizuje się w serwowaniu steków wołowych w wielu odmianach. Na początek zdecydowałem się na opcję, przyznam się szczerze najtańszą, jaką jest stek z rumsztyku. Tak naprawdę nie wiedziałem tak do końca, czego się spodziewać w kwestii smaku i jak to mówię, sam smak nie zrobił na mnie wielkiego wrażenia. O wiele bardziej interesujące okazały się sosy – pieprzowy i miodowo-musztardowy. Do tego wszystkiego grillowana cukinia i frytki.

Po posiłku stwierdziłem, że nie było tak źle i postanowiłem, że przynajmniej raz w tygodniu dostarczę swojemu organizmowi porcję wołowiny. Tyle, że następnym razem przygotuję ją może samodzielnie, bo nie ma co ukrywać, że w restauracjach porcja wołowiny trochę jednak kosztuje. Jeśli chodzi o częstsze spożywanie posiłków mięsnych to na chwilę obecną nie czuję takiej potrzeby i nie zamierzam też poszerzać diety o inne gatunki mięs.Tak więc zostaję przy rybach i dokładam raz w tygodniu wołowinę… hmmm choć patrząc na moje rozterki w temacie przełamania się i zjedzenia pierwszego dania mięsnego od tak długiego czasu, to może się okazać, że kolejną porcję zjem np. za dwa tygodnie. No ale zobaczymy jak to wszystko się dalej potoczy.

Dzisiaj krótko, ale następny post pojawi się już za dwa dni i będzie dotyczył… a może niech zostanie to moją słodką tajemnicą 😉

Tymczasem!! No i udanego tygodnia!

Reklamy

One thought on “Let’s meet the meat… czyli mój powrót do mięsa

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s