Last week summary… czyli cały czas coś się dzieje

Zganiony przez czytelników za brak wpisów w ostatnim czasie, postanowiłem wrócić na łono bloga jednymokiemnaswiat.com. Dzisiaj będzie mały update z ostatniego tygodnia oraz główny temat dzisiejszego posta czyli wyjazd integracyjny… zapraszam!

IMG_20160612_105104
Osada Śnieżka, 06.2016r

Ogólnie rzecz ujmując to cały poprzedni tydzień był jedną wielką nerwówką. Jeszcze w maju robiłem badanie nazywane potocznie polem widzenia, a dopiero 10.06 miałem zaplanowaną konsultacją w tym temacie z okulistą. Oczywiście jak każdy zaraz po badaniu zacząłem na własną rękę analizować wyniki… całkiem niepotrzebnie jak się okazało. Na czym polega pole widzenia? Otóż dostaje się w dłoń „Joystick” przykłada głowę do wielkiego „talerza satelitarnego” i patrząc w jeden punkt zwraca się uwagę na pojawiające się na około punkciki świetlne o różnym natężeniu. W momencie dostrzeżenia takiego punktu wciska się guzik. Tak powstaje coś a la mapa i w moim przypadku zawierała ona dwa martwe punktu, czyli miejsca w których nie zauważyłem, żadnego punktu świetlnego. Jak się okazało w jednym wypadku była to plamka ślepa czyli ujście nerwu wzrokowego, a w drugim, znowu mój długi nos zasłonił co nieco. Innymi słowy, okazało się, że wszystko jest ok i mogłem spokojnie wyruszyć na weekendowy wyjazd integracyjny.

Zawsze zastanawiała mnie idea firmowych wyjazdów integracyjnych. W teorii, takie wyjazdy powinny m.in. umożliwić pracownikom poznanie się na innej, niż zawodowa, płaszczyźnie i oderwać się od służbowych obowiązków. A jak to jest naprawdę?

20160611_094856
Osada Śnieżka 06.2016r.

W tym roku trafiliśmy w malownicze miejsce jakim jest ośrodek Osada Śnieżka w Łomnicy. Sam ośrodek jest olbrzymi i obejmuje hotel i całą masę domków w których znajdują się naprawdę fajnie wyposażone apartamenty. Jeżeli ktoś poszukuje miejsca na spędzenie urlopu zwłaszcza z małymi dziećmi to jest to wręcz idealne miejsce. Jeśli natomiast chodzi o organizację wyjazdu integracyjnego to również można, ale trzeba brać pod uwagę to, że wokół nas będą się przewijali głównie rodzice i dziadkowie z maluszkami.

Wyjazd sam w sobie był naprawdę udany. Zwłaszcza, że każdy z nas miał okazję poznać ludzi z którymi na co dzień pracuje, w trochę innej odsłonie… i nie mam tu na myśli wpływu alkoholu, chociaż może trochę też 😉 Najlepsza z takich wyjazdów jest informacja zwrotna znajomych… i tak np. Kamila, z którą codziennie śmigamy jej czarną strzałą do pracy, stwierdziła u mnie cechy egocentryka. Hmmm i w sumie jak sobie przypomnę pierwszy wieczór na wyjeździe jak okazało się, że prawie całe jedzenie wegetariańskie zostało pochłonięte przez niekoniecznie wegetarian, to faktycznie mogłem być trochę nieznośny i marudny. Ale wydaje mi się, że było to spowodowane bardziej tym że jestem głodny, a jak wiadomo człowiek głodny, człowiek zły. Tak czy siak potem było już tylko lepiej. Kolejny dzień minął pod znakiem  korzystania z uroków ośrodka, czyli z basenu, saun, gry w ping ponga, darta czy cymbergaja. Swoją drogą nie wiedziałem, że Gosia tak dobrze gra w ping ponga, a Emek trafia same 60 grając w darta. Nie wspominając już o Bartku, który dwa razy wygrał ze mną w cymbergaja… ale podejrzewam, że było to czysty przypadek 😉

W wyjeździe integracyjnym zazwyczaj bierze udział kilka departamentów, przez co wydawać by się mogło, że tzw. integracja obejmie również wszystkich, ale oczywiście nie zawsze tak się dzieje. Zazwyczaj tworzą się grupy osób, które lepiej się ze sobą dogadują i grupy, które są odzwierciedleniem relacji w firmie. Zdarzają się również wyjątki, jak wszędzie.

Podejrzewam, że wyjazdy tego typu są przez każdego z uczestników postrzegane inaczej. Dla jednych jest to czas na dobrą zabawę, dla innych najzwyklejszy w świecie odpoczynek, a dla jeszcze innych jako okazja do spożycia nieco większej ilości alkoholu. Nie mam też oczywiście zamiaru nikogo oceniać zwłaszcza, że w ostatecznym rozrachunku wszyscy się bardzo dobrze bawili. Czy po takim wyjeździe jesteśmy w stanie zmienić zdanie o kimś? Wydaje mi się, że jest to możliwe, aczkolwiek pamiętajmy, że były to zaledwie trzy nie całe dni podczas których grupa pracujących ludzi znalazła się w nieco innych warunkach.

Z mojego punkt widzenia cały ten wyjazd był świetną okazją do poznania się lepiej, zwłaszcza jeśli chodzi o najbliższych współpracowników… okazało się, że naprawdę zgrana z nas paczka 🙂 Co więcej, miło było zamienić też kilka słów z ludźmi z innych departamentów bo standardowo w pracy po prostu nie ma na to czasu. Przy okazji dowiedziałem się też, że niektórzy czytają nawet mojego bloga, co mnie trochę jednak zaskoczyło.

Na dzisiaj już może wystarczy…

Tymczasem!

 

Reklamy

One thought on “Last week summary… czyli cały czas coś się dzieje

  1. Ooo, nie lubię wyjazdów integracyjnych! Pewnie dlatego że nie ja na nie jeżdżę tylko mój mąż 😉 zbyt dużo się chyba nasłuchałam co się na nich wyprawia. Niestety wiem że w korporacjach tak już jest, a jeśli nie pojedziesz to krzywo na to patrzą.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s