Decisions… czyli żałować, czy nie żałować podjętych decyzji

Witajcie po bardzo długiej przerwie. Niestety natłok obowiązków sprawił, że nie do końca potrafiłem wygospodarować chwilę na zajęcie się blogiem, a przyznam szczerze, że już zaczęło mi tego brakować. Dlatego też nie przedłużając, zaczynamy 🙂 Dzisiejszy post będzie dotyczył podejmowania decyzji, związanych z tym konsekwencjami i towarzyszącemu temu zjawisku odczuciami.

_DSC9649
fot. by P.L. Zamek Piastów Śląskich w Brzegu – 05.2016

Dawno, dawno temu, jadąc tramwajem na uczelnie byłem świadkiem konwersacji dwóch młodych dziewczyn odnośnie problemów życia codziennego. Koniec końców puenta była taka, że jedna z nich żałowała, że rozstała się z chłopakiem… Nie wnikam w słuszność decyzji 😉 bo nie o to tutaj chodzi. Chodzi głównie o to czy należy żałować decyzji które podejmujemy. Przyznam się Wam szczerze, że już jakiś czas temu postanowiłem sobie, że nigdy, ale to nigdy nie będę żałował podjętych decyzji.

Skąd takie właśnie stanowisko? hmmm…może ono wynikać z tego, że dość wcześniej musiałem podjąć jedną z ważniejszych z decyzji w moim życiu. W sumie już chyba o niej pisałem na łamach bloga. Mam tu na myśli decyzję o usunięciu oka, którą podjąłem w wieku 11 lat. Fakt faktem, decyzja została podjęta przy wsparciu moich rodziców, ale jednak przeze mnie. I chyba nigdy im o tym nie mówiłem, ale jestem im dzisiaj za tą swobodę, naprawdę wdzięczny.

Tak naprawdę, każdy z nas musiał podjąć już w swoim życiu całą masę trudnych decyzji… powiem więcej… każdy z nas podejmie ich zapewne jeszcze drugie tyle. Ostatnio, wróciłem pamięcią do kilku sytuacji z przeszłości, w których zostałem postawiony przed dość trudnymi wyborami i którym wówczas bardzo dużo przemyśleń na temat każdego z możliwych rozwiązań. Mam tu na myśli chociażby, wybór studiów, pójście do pracy i wybór pierwszego pracodawcy, kolejne decyzje zawodowe czy decyzje dotyczące życia prywatnego. Teraz wydaje mi się to nawet śmieszne, ale było kilka dokonanych przeze mnie wyborów, których w tamtych czasach żałowałem…np. rozpoczęcie studiów na kierunku ochrona środowiska. Po ich zakończeniu uznałem, że …hmmn… kurcze ciekawy kierunek, ale nie dający żadnych możliwości pracy zawodowej, zwłaszcza jak kończy  się ochronę na Uniwersytecie. Wtedy też pojawiły się myśli typu „A jednak mogłem iść na politechnikę” hehe. Podobnie sprawa wyglądała i chyba do dziś wygląda z odrzuceniem bądź przyjęciem oferty pracy. Zawsze pojawiają się wątpliwości i pytania z serii co by było gdyby.

Patrząc na to wszystko z perspektywy czasu mogę z ręką na sercu stwierdzić, że nie żałuję żadnej podjętej decyzji. Dlaczego? Ponieważ wszystkie decyzji, które podjąłem sprawiły, że znajduje się dokładnie w tym miejscu i ukształtowały mnie właśnie takim jakim jestem. Co więcej, każda decyzja to kolejne doświadczenie… doświadczenie, które uczy, które pozwala odkrywać nowe możliwości. Oczywiście, nigdy nie unikniemy pytań co by było gdybyśmy podjęli inną decyzję, ale nigdy nie powinniśmy przywiązywać do nich dużej wagi, bo tak naprawdę nigdy nie wiem co by się zadziało gdybyśmy poszli w drugą stronę.

A jak wygląda u Was podejście do tego tematu? Żałowaliście kiedyś podjętych decyzji?

Na dziś może wystarczy i zapraszam do pozostawienia swoich spostrzeżeń w komentarzach, a jeśli ma ktoś ochotę to zapraszam również do kontaktu mailowego.

Tymczasem!

Reklamy

4 thoughts on “Decisions… czyli żałować, czy nie żałować podjętych decyzji

  1. Zgadzam się z Tobą w zupełności, każda podjęta decyzja prowadzi nas do rozwoju osobowości i nie ważne jest to czy jest ona dobra czy zła (no chyba, że nie potrafimy uczyć się na błędach). Moje decyzje życiowe (choć dzisiaj ich nie pamiętam) doprowadziły mnie do tego miejsca, w którym dzisiaj jestem. Czy jest ono dobre? Tego nie wiem, w tej sprawie jestem subiektywny, ale jest to moje miejsce. Miejsce którego nikt mi nie odbierze, nawet moja tegoroczna utrata pamięci nie dała rady.

    Polubione przez 1 osoba

  2. „…postanowiłem sobie, że nigdy, ale to nigdy nie będę żałował podjętych decyzji…” hmm… myślę, że tego typu postanowienie może dołączyć do (ulubionych przez kobiety) „już nigdy się nie zakocham” oraz „już nigdy nikomu nie zaufam”, czyli listy pobożnych życzeń, które stoją w całkowitej sprzeczności z ludzką naturą, bo są to uczucia, na które raczej nie mamy wpływu.
    Jak dla mnie, żal jest z jedną z konsekwencji podejmowania decyzji, nawet tych dobrych i trafionych, po przecież zawsze mogłem wybrać lepiej… Naturalnym efektem przemyśleń na temat swojego postępowania… Dowodem na to, że jednak myślę i wyciągam wnioski. Grunt, żeby się w tym żalu nie zapamiętywać, tylko szybko pogodzić się z błędami i ruszyć dalej.

    Polubione przez 1 osoba

  3. Co do podejmowania decyzji z mojej strony, od zawsze miałam swobodę ich podejmowania. Nieraz bywało to mocno irytujące, bo przecież o tyle byłoby łatwiej gdyby ktoś to zrobił za mnie! co do samego żalowania raczej nie żałuję (chyba,że głupoty:)), ale kiedy przychodzi czas na melancholię – zastanawiam się przez chwilę jak to by było. Chwilę, bo to przecież nic nie zmieni, a uwolni przemyślenia. Pozdrowienia!

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s