Where to now… czyli czas zaplanować jakiś urlop

W dzisiejszym wpisie powieje już trochę wakacjami. Postanowiłem sobie, że w tym roku jak nigdy zaplanuję jakiś wyjazd, tak więc trzymajcie kciuki co by się udało.

_DSC9129
fot. by P.L. Wrocław – Rynek (15.05.2016r.)

To zdjęcie przypomina mi że czas już udać się do fryzjera… ale nie o tym miał być ten post.

Tak więc, wracając do tematu, każdemu pracownikowi na etacie należy się urlop. Co więcej przynajmniej raz w roku każdy z nas powinien udać się na pełne dwa tygodnie urlopu (dokładnie 10 dni roboczych z rzędu). W tym roku postanowiłem już teraz rozejrzeć się za ewentualnym celem podróży. Pewnie zaraz usłyszę, że na takie plany jest już zdecydowanie za późno, bo przecież tego typu rzeczy robi się dużo, dużo wcześniej. Póki co mnie to nie zniechęca i na mojej krótkiej liście urlopowej znalazło się już kilka opcji. A właśnie, zapomniałem wspomnieć o bardzo ważnym „czynniku” mającym wpływ na wybór celu podróży oraz czas jej trwania… mam tu na myśli Kota. Tak, tak tego samego Pana Kota, którego pozwoliłem sobie opisać w jednym z wcześniejszych postów.

Dobrze, może przejdę do meritum… na pewno chciałbym podzielić swój urlop na kilka części. Pierwszy tydzień to czas na góry i morze. Uwielbiam łazikować po górskich szlakach i choć może to wstyd się przyznać nigdy nie zawędrowałem w nasze piękne Bieszczady. Do tej pory odwiedzałem wyłącznie dolnośląskie skarby, ze Szrenicą i Śnieżką na czele. Co do morza to celem, na ten rok jest półwysep Helski. Choć podejrzewam, że po prostu zrobię sobie kilku dniową objazdówkę wzdłuż polskiego wybrzeża. Jak widać pierwszy tydzień mam nawet nieźle obcykany. Teraz tylko znaleźć noclegi i można wyruszać.. najlepiej pociągiem, bo nie wiem czy już kiedyś  wspominałem, ale uwielbiam podróżować koleją.

No więc nadszedł czas na drugi tydzień urlopu… i tutaj zaczynają się schody. Z jednej strony marzy mi się zwiedzanie Lazurowego Wybrzeża lub słonecznej Hiszpanii. Jeśli chodzi o Lazurowe Wybrzeże to miałem okazje je objechać w liceum, jednak był to październik i pogoda raczej nie dopisywała. Natomiast Hiszpania hmmm, jeśli Hiszpania to na pewno Madryt i Barcelona. Pomimo tego, ze w Madrycie byłem służbowo dosłownie dwa dni to architektura i klimat tego miasta cały czas przyciąga moje myśli… Z drugiej strony, od zawsze, chciałem odwiedzić wschodnie zakątki naszego kraju, a nawet wypuścić się na chwilę nieco dalej, a konkretnie na Litwę. Kiedyś czytałem o zamku w Trokach i od tamtej lektury, jakoś tak zapisał on się w mojej pamięci i już dawno temu obiecałem sobie, że kiedyś tam pojadę.

No i widzicie… tak wiele planów, a tak mało urlopu 😉

W tzw. międzyczasie podczas wolnych weekendów planuję również odwiedzić kilka polskim miast. Zarówno tych, które już znam, jak i jeszcze tych nieodkrytych. I tak na mojej liście na najbliższe weekendy znajdują się z jednej strony Kraków, Warszawa, Łódź, a z drugiej Szczecin, Katowice i kto wie co jeszcze mi wpadnie do głowy. A i zapomniałbym… przecież powróciły w ostatnim czasie połączenia kolejowe Wrocław – Drezno i Wrocław – Berlin. Jak takie rzeczy się dzieją to odwiedziny tych miast to taki „must have” w tym roku.

No i stało się… plan się rozrósł do tego stopnia, że nie wiem co z tego wszystkiego uda się zrealizować. Będzie trzeba popriorytetyzować (nawet nie wiem czy takie słowo istnieje) jakoś to wszystko.

Tak czy inaczej, jestem bardzo ciekawy Waszych planów wyjazdowych i urlopowych. Będę również wdzięczny za wszelkie sugestie.

Oczywiście trzymam kciuki za realizację wszystkich Waszych planów i marzeń 🙂

Tymczasem!

Reklamy

12 thoughts on “Where to now… czyli czas zaplanować jakiś urlop

      1. Byłam w Czeskiej Szwajcarii parę lat temu. A tam jest niebotycznie pięknie, stąd taki właśnie (wstępny) pomysł. Poza tym Góry Sowie to tajemnice z czasów II W.Ś., podziemne miasta, kompleks Riese, w niedalekiej okolicy Książ, jest co oglądać. Tylko, żeby jeszcze miec więcej czasu na to..

        Polubione przez 1 osoba

  1. Byłam w Trokach i bardzo polecam. Ja wybrałam się z pilotem i przewodniczką, taką zorganizowaną i jednodniową wycieczką z Augustowa, koszt około 100 zł. Dlaczego z przewodnikiem? Dlatego, że prócz samego zamku można usłyszeć ciekawe historie o Karaimach, którzy mieszkają w Trokach, ich pochodzenie, życie czy o ich domach, i można także zjeść litewskie kibiny, z baraniny (wiem nie jesz mięsa ale są też wersje z serem bodajże, z tym, że to już nie jest typowo tradycyjna potrawa). Wycieczka prócz zamku zmierza później do Wilna, mi siębardzo podobało także polecam 😀

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s