First time… czyli strefa ciężarów, podejście pierwsze

Dzisiaj coś na temat moich treningów. W związku z tym, że Artur wyjechał i chyba właśnie teraz kibicuje Realowi w Madrycie, postanowiłem udać się na siłownię i po raz pierwszy w życiu skorzystać ze strefy wolnych ciężarów.

2016-05-08 20.12.24
After a weekend workout in Fitness Academy Sky Tower (08.05.2016)

Przed wyjazdem trenera (Pro-Trening Artur Aleksiewicz) na urlop, otrzymałem dokładne instrukcje co powinienem zrobić na samodzielnym treningu.  Trening ten powinien obejmować następujące ćwiczenia:

  • martwy ciąg
  • wiosłowanie
  • podciąganie podchwytem
  • biceps prostym gryfem
  • przyciąganie linek z wyciągu dolnego
  • ćwiczenia brzucha

No więc… najtrudniej było przekroczyć próg strefy wolnych ciężarów, ale brak dużej ilości ćwiczących zdecydowanie pomógł przezwyciężyć niepewność. Postanowiłem zacząć od tego co wychodzi mi najlepiej czyli podciąganie… i nie mam tu na myśli podciąganie spodni, a podciąganie się na drążku. Udało się zrealizować plan czyli trzy serie po 10 podciągnięć podchwytem. Potem już zaczęły się schody… w związku z tym, że miejsce w którym najlepiej byłoby zrobić martwy ciąg, z obciążeniami, które podał Artur, było zajęte więc skupiłem się na wiosłowaniu. Udało się wykonać trzy serie wiosłowania po 15 powtórzeń z obciążeniem 35 kg. Już po tych dwóch ćwiczeniach czułem… że coś się dzieje 😉 Niestety odpuściłem martwy ciąg… i nie mam żadnego usprawiedliwienia. Chyba z powodów wyrzutów sumienia postanowiłem zrobić pompki przy wykorzystaniu TRX. W ogóle TRX to bardzo fajny sposób na ćwiczenia wykorzystując ciężar własnego ciała. Z każdym kolejnym ćwiczeniem, liczba osób na siłowni stale rosła. Jeszcze kilka miesięcy temu, bym się wycofał i udał się w kierunku maszyn. Jakoś na siłowni nigdy nie czułem się zbyt pewnie. Ale okazało się, ku mojemu zdziwieniu, że jakoś dzisiaj nie mam z tym już problemu. Postanowiłem po prostu dalej robić swoje. Najpierw biceps, a potem ćwiczenia brzucha. Jako, że miałem zostawioną wolną rękę w kontekście wyboru ćwiczeń na brzuch, postanowiłem trochę pokombinować. Najpierw trzy serie podnoszenia nóg w podparciu rąk i pleców, potem spięcia na Bosu i finalnie standardowe spięcia brzucha. Każda seria poprzedzona była tzw. deską… czyli opieramy się na przedramieniu, reszta ciała ułożona jak do pompki i wszystko pozostaje jak najdłużej w napięciu. Mam tu na myśli głównie pośladki i brzuch. No i tak zakończyłem swój trening.

Po co to wszystko wyżej opisałem? Hmmm z jednej strony bo po prostu byłem z siebie dumny, a po drugie to chciałem przekazać wszystkim osobom, które nie czują się zbyt pewnie na siłowni, że naprawdę nie ma co skupiać się na tym co robią inni, czy zwracać w ogóle uwagę na osoby ćwiczące obok. Najważniejsze to zrealizować swój plan ćwiczeń, nie krępując się i nie obawiając się, że ktoś uzna, że robicie ćwiczenia na zbyt małym ciężarze lub o zbyt małej ilości powtórzeń. Pamiętajcie, że na ogólnodostępnych siłowniach każdy ćwiczący jest na innym poziomie zaawansowania, a ponadto zapewne każdy ma inny cel do zrealizowania. Dlatego też, idąc na siłownię zawsze trzymajcie się swojego planu i realizujcie swoje założenia. Ja się dzisiaj śmieje z tego jakie kiedyś miałem podejście do ćwiczeń na siłowni… a tego nie zrobię bo będę musiał zmniejszyć ciężar do minimum, albo tam nie będę ćwiczył bo tam ćwiczą mega zawodowcy… to wszystko z perspektywy czasu wydaje się być śmieszne i naprawdę niepoważne.

Dzisiaj mam jasno określony cel i chcę go po prostu zrealizować. Tym samym chciałem również Wam życzyć pokonania własnej nieśmiałości i przekazać, że trzymam kciuki za realizację Waszych celów.

Tymczasem!

Reklamy

2 thoughts on “First time… czyli strefa ciężarów, podejście pierwsze

  1. Nie lubię siłowni właśnie dlatego, że nie wiem jak ze sprzętów dobrze korzystać, by pracować ale nie zrobić sobie krzywdy. Poszłam kilka razy z koleżanką ale głównymi naszymi ćwiczeniami było bieganie na bieżni i rowerek. Gdy już poszłyśmy na inne maszyny (bo strefę ciężarów nawet nigdy nie przekroczyłam) to zapodałyśmy sobie takie obciążenia na nogi, że w kolejnym dniu wstać z łóżka nie mogłam. Swoją drogą robię się czerwona przy wysiłku a wszystkie inne Panie lekko wszystko robią i to mnie onieśmiela 😀 Wolę w domu ćwiczyć z Mel B gdy nikt nie patrzy 😀 hahahhaha Tobie jednak gratuluję pokonywania własnych uprzedzeń. Może kiedyś i mi się to uda 🙂

    Polubienie

  2. Ćwiczę na siłowni już troszkę czasu i powiem szczerze, że nie mam pojęcia kiedy przychodzą nowe osoby 🙂 jak ćwiczę to jestem tylko ja, plan i stoper. A co do koleżanki wyżej, to najlepszym rozwiązaniem jest trener personalny lub poproszenie o pomoc kogoś z ćwiczących. Na pewno chętnie pomoże 🙂

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s