Goodbye Miss Winter… czyli ostatnie podrygi Zimy

No i powróciłem z trzy dniowego urlopu w górach. Było po prostu rewelacyjnie! Nie przypuszczałem, że będzie tak bajkowo…. była to oczywiście zasługa towarzystwa, ale i aura zrobiła swoje.

_DSC8847
fot. by P.L. „W drodze do wodospadu Szklarki” (25.04.2016)

Przyznam szczerze, że taki wypad do Szklarskiej Poręby był mi naprawdę potrzebny.

Kumulacja zadań w pracy, pisanie pracy magisterskiej i wyzwania życia codziennego sprawiły, że konieczne było naładowanie baterii.

Szklarska Poręba, przywitała nas pogodą dającą wiele do życzenia. Szaro, wietrznie… aż ciężko opuszczało się dworzec kolejny Szklarska Poręba Górna. Wystarczyło jednak 30 minut i pojawiły się pierwsze promienie słońca. Ogólnie, chyba ze względu na porę roku, turystów w Szklarskiej jak na lekarstwo. Minimalna ilość straganów z tandetnymi zabawkami…normalnie raj na Ziemi. Jak można się było spodziewać, największym wyzwaniem było znalezienie miejsca w którym można zjeść danie wegetariańskie. I tu uwaga! danie które nie będzie naleśnikiem, albo odmianą makaronu. Na szczęście jedna z hotelowych restauracji posiadała w karcie takie specjały, jak wegetariańskie gołąbki i kotleciki jaglane, tak więc z czystym sumieniem mogę polecić restaurację hotelu Kryształ. Druga opcja to oczywiście pizza i tutaj polecam pizzerię/restaurację Alfredo i tamtejszą pizzę wegetariańską.

Teraz trochę o pogodzie, bo ta sprawiła tam dużo frajdy. Aura w mieście było iście wiosenna. Jednak przekraczając wysokość na której znajduje się wodospad Kamieńczyk, wkroczyliśmy w świat bajecznej zimy. Wędrówka leśną ścieżką, bez grama wiatru, z sypiącym śniegiem i kłaniającymi się ku nam, pod wpływem śniegu, drzewami iglastymi… było nieziemsko!

Zaskoczeniem była również pogoda na Hali Szrenickiej…widoczność 20 m?? Ale i tak warto było! Krótka przerwa na placki ziemniaczane (pycha!) i idziemy dalej. Zmierzając w kierunku Szrenicy, grubość warstwy śniegu stale rosła. Nigdy nie miałem okazji być w górach w takich warunkach. W końcu po kolejnych 20 minutach marszu, Szrenica została zdobyta. Niestety zamieć śnieżna panująca na szczycie, uniemożliwiła podziwianie widoków. Jedna sama droga zrekompensowała wszystko.

_DSC8961
fot. by P.L. „W drodze na Szrenicę” (26.04.2016)

Każdemu polecam tego typu wypady. Nawet jeśli miałyby trwać dwa lub trzy dni. Obcowanie z naturą naprawdę pomaga nabrać dystansu i zregenerować energię niezbędną do codziennego funkcjonowania.

Tymczasem!

 

Reklamy

One thought on “Goodbye Miss Winter… czyli ostatnie podrygi Zimy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s