Education or experience… czyli co się teraz liczy na rynku pracy

Dzisiejszy wpis może być trochę kontrowersyjny, ale co mi tam. Każdy może mieć przecież prawo do własnego zdania. Dlatego też zachęcam do komentowania.

_DSC4591
fot. by P.L. …wagary w Krakowie

Z opowiadań rodziców i ich znajomych, chyba wszyscy wiemy, że w latach 80 i 90 XX wieku, wykształcenie wyższe to było coś. Utarło się przeświadczenie, że jak ktoś ma tytuł magistra to z pewnością zajdzie bardzo wysoko. Myślicie, że tak jest i dzisiaj? Moim zdanie sytuacja zmieniła się diametralnie i zaraz przytoczę kilka argumentów.

Najlepszym przykładem chyba będzie moja skromna osoba. Pamiętam, jakby to było dzisiaj, jak wybierałem kierunki studiów na jakie chciałbym się dostać. Coś mnie ciągnęło w stronę psychologii, administracji i ochrony środowiska… finalnie to właśnie ochrona środowiska przyciągnęła moją największą uwagę i związałem się z tym kierunkiem na kolejne 5 lat.

Przyznam, że kierunek mega ciekawy… różnego rodzaje laboratoria, praktyki terenowe i całe dnie spędzane w ogrodzie botanicznym. Wszystko byłoby ok, gdyby nie fakt, że po licencjacie, wszyscy zdaliśmy sobie sprawę z tego, że w sumie po naszych studiach nie będziemy mieli raczej co robić…wtedy pojawił się pomysł na pierwszą pracę… jakąkolwiek. Zaczęła się praca w McD i równolegle kontynuowałem studia dzienne… przyznam, czasami było naprawdę ciężko. Czasami zdarzało mi się nawet przebierać przed ostatnim wykładem w strój managera, tak aby jeszcze w trakcie jego trwania biec na rozpoczęcie drugiej zmiany na wrocławskim rynku. Finalnie, do dziś jestem zdania, że ta pierwsza praca dała mi więcej, w kontekście, tzw. kariery, niż studia. Dodam, że ze 100 osób na naszym roku, może z 10 osób pracuje w zawodzie. Zdecydowana większość robi karierę w finansach, w administracji lub zajmuje się działalnością artystyczną i rozrywkową. Wszystko to jest wynikiem pierwszej pracy lub realizacji swoich pasji nie do końca związanych z kierunkiem studiów.

Coraz częściej słyszy się, że pracodawcy w głównej mierze zwracają uwagę na doświadczenie zawodowe. Zdarza się nawet, że to doświadczenie nie musi być ściśle powiązane z nowym stanowiskiem o które się staramy. Liczy się to co robiliśmy, z kim pracowaliśmy i co najważniejsze, liczy się to że w ogóle zdecydowaliśmy się pracować. Bardzo często to już świadczy o tym, że jesteśmy zdeterminowani i godni powierzenia nam naprawdę poważnych obowiązków.

Powyższe zmiany bardzo ciekawie widać jak z biegiem lat ewoluowały nasze CV. Jeszcze kilka lat temu pierwszą pozycją w CV było wykształcenie. Obecnie to doświadczenie najczęściej znajduje się na pierwszym miejscu. Co więcej, w jednym z krajów skandynawskich zrzeszenie pracodawców chce wprowadzić wzory CV w których nie będzie nawet wzmianki o wykształceniu.

Postawcie się teraz w roli pracodawcy… Poszukujecie specjalisty ds. rozwoju produktów finansowych i macie przed sobą dwa CV… pierwsze to CV osoby po studiach na kierunku „Bankowość i finanse” i kursie marketingu. I drugie CV należy do osoby po licencjacie z anglistyki, ale z doświadczeniem w firmach finansowych na stanowisku sprzedażowym lub na infolinii… Kogo byście wybrali? Moim zdaniem wybór jest prosty… osobę z doświadczeniem zawodowym…a dlaczego? Bo osoba pracująca na infolinii w firmie finansowej lub jako sprzedawca w takiej firmie, musiała poznać charakterystykę produktów finansowych, miała styczność z Klientem, zna ich  oczekiwania itp.

Przykłady można mnożyć… oczywiście nie ma to zastosowania do wszystkich zawodów. Nie oszukujmy się, lekarz czy prawnik powinien mieć pełnoprawny tytuł i uprawnienia, no ale to już trochę inna bajka.

Ogólnie, pamiętajcie, że to że teraz pracujecie w miejscu w którym nie do końca czujecie się dobrze to niekoniecznie jest coś złego. Może właśnie dzięki pracy w takim miejscu, Wasz przyszły pracodawca uzna… „Kurcze, to jest człowiek którego potrzebuje”. Podobnie jest ze studiami. To, ze skończycie Biotechnologię nie znaczy, że nie możecie być finansistami… no w drugą stronę może być trochę gorzej 😉

Na dzisiaj może wystarczy. Miłego dnia!

Tymczasem!

Reklamy

3 thoughts on “Education or experience… czyli co się teraz liczy na rynku pracy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s