Ichtiwegetarianizm… czyli bezmięsne Święta

Jak widać na załączonym obrazku, wiosna zawitała na dobre. Ale w sumie nie o tym miał być ten post. Dzisiaj opowiem Wam krótko o Świętach osoby, która nie je mięsa.

image

Zacznijmy od początku. Każde Święta, również te wielkanocne spędzam w rodzinnym mieście, Głogowie, oddalonym od Wrocławia około 100 km. Zawsze futrowałem tony jedzenia, od białej kiełbasy, przez karkówkę, po wędzone szynki przygotowane przez mojego tatę. Tak się stało, że ponad 1,5 roku temu postanowiłem przestać jeść mięso… zapytacie pewnie dlaczego… czy coś się stało, czy to jakieś kwestie ideologiczne?? W sumie nic się nie wydarzyło, w pewnym momencie po prostu postanowiłem nie jeść mięsa. Tak dla jasności, nie jestem wegetarianinem… jestem ichtiwegetarianinem, czyli może i nie jem mięsa takiego jak wieprzowina, wołowina czy drób, ale jem ryby. Początkowy plan była taki, aby całkowicie pozbyć się z diety mięsa, jednak chcąc zapewnić sobie jakieś efekty chociażby treningu siłowego postanowiłem pozostać przy rybach. Podejrzewam, że gdyby nie to musiałbym szukać jakiejś suplementacji.

Tak czy inaczej od 1,5 roku nie zjadłem innego mięsa niż rybie i powiem Wam, że naprawdę dobrze się czuję. Jakie były moje największe obawy, przechodząc na ichtiwegetarianizm? Prawdopodobnie reakcja rodziny podczas różnego typu zjazdów, imprez czy chociażby Świąt. Na szczęście nie taki diabeł straszny… jestem mega dumny z mojej mamy, która najpierw dopatrywała się w mojej diecie, jakichś przesłanek chorobowych, albo chęci odchudzania się (co w moim przypadku nie jest raczej wskazane), ale finalnie stanęła na wysokości zadania i za każdym razem stara się przygotowywać potrawy pod moim kątem. I tak… zawsze robi gołąbki wegetariańskie, różnego rodzaju ryby, a w tym roku na Święta, razem z tatą zrobili nawet pasztet z grzybów leśnych, czyli wege 🙂

Teraz czas na dość osobiste wyznanie… uwaga… coraz częściej zastanawiam się nad tym, aby przynajmniej raz w tygodniu, tak dla zdrowotności, zjeść kawałek dobrej wołowiny. Patrząc na to pod kątem zawartości różnistych mikroelementów jest to jedno ze zdrowszych mięs. Hmmm i w sumie wtedy już przestanę chyba być ichtiwegetarianinem i zacznę być fleksitarianinem…. luuudzie kto wymyśla te nazwy. Fleksitarianin to osoba unikająca mięsa w swojej diecie, jednak dopuszcza jego sporadyczne spożycie w każdej postaci. Ciekawe czy istnieje jakaś inna odmiana diety, w której dopuszcza się sporadyczne spożycie wołowiny…

Tyle na dzisiaj… wiosna idzie… wszystkim życzę wyłącznie smacznych potraw w ten świąteczny czas. Jeżeli ktoś ma jakieś pytania lub po prostu chce pogadać, zapraszam do kontaktu lub do pozostawienia komentarza.

Tymczasem…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s